Archive for July, 2002

Wakacyjna liga

Wednesday, July 24th, 2002

Od dzisiaj do 1 sierpnia na Stadionie Miejskim przy ul. Edukacji odbywać się będą rozgrywki Wakacyjnej Ligi Piłki Nożnej. W zawodach wystartuje 17 drużyn podzielonych na trzy kategorie wiekowe. Najwięcej spotkań zobaczymy w ramach rozgrywek zawodników urodzonych w latach 1987-89.
Tam do zmagań zgłosiło się aż 8 ekip. W rywalizacji graczy najstarszych futbolistów (rocznik 1984-86) zobaczymy siedem zespołów. Bardzo krótka będzie rywalizacja w grupie najmłodszej. Wśród graczy urodzonych w latach 1990-92 wystartują tylko dwa zespoły. Będą to Kiepscy i drużyna X.

Przez sześć dni będą trwały zmagania eliminacyjne. Dzisiaj spotkają się: Kiepscy – X, Animaniacy – Czerwone Dziki, GKS Tychy – Młodzi Emeryci, United – X, Czułowianka – Ultra Glass. W czwartek los wyznaczył następujace pary: PTS Awgan – Canarinios, FC Hoops – Inter, Kościuszki – OCS 3 Farma Urbanowice, Maślaki – Czułowianka. W piątek naprzeciw siebie staną: Canarinios – Czerwone Dziki, Inter – Młodzi Emeryci, Farma Urbanowice – X, Maślaki – Ultra Glass.

Sobota i niedziela będą dniami przerwy, natomiast w poniedziałek odbedą się kolejne mecze, w których spotkają się: Animaniacy – PTS Awgan, GKS Tychy – FC Hoops, United – Kościuszki, PTS Awgan – Czerwone Dziki, FC Hoops – Młodzi Emeryci. Przyszły wtorek będzie ostatnim dniem zmagań eliminacyjnych. Na ten dzień zaplanowano następujące mecze: Animaniacy – Canarinios, GKS Tychy – Inter, Kościuszki – X, United – Farma Urbanowice.

Na 31 lipca zaplanowano spotkania półfinałowe, natomiast finały i mecze o trzecie miejsce odbędą się w czwartek 1 lipca.

Autor artykułu: (Gśc)

Za miesiąc święto miasta

Wednesday, July 24th, 2002

Jest już program X Dni Częstochowy. Od 26 do 30 sierpnia odbędzie się kilkanaście imprez kulturalnych, sportowych, turystycznych.

W przeddzień oficjalnej inauguracji święta miasta, w niedzielę 25 sierpnia na Starym Rynku podczas Jurajskiego Jarmarku Staroci przeprowadzona zostanie aukcja na rzecz świetlicy środowiskowej, wystąpią kapele podwórkowe, dla amatorów bilarda będą zawody w tej dyscyplinie. W Galerii Ośrodka Promocji Kultury “Gaude Mater” odbędzie się wernisaż II Międzynarodowego Biennale Miniatury.

W poniedziałek o godzinie 19 w sanktuarium jasnogórskim zostanie odprawiona msza święta w intencji miasta. Po mszy na błoniach jasnogórskich zobaczymy widowisko plenerowe “Rzecz o Franciszku”, poświęcone Biedaczynie Bożemu św. Franciszkowi z Asyżu. W spektaklu wyreżyserowanym przez Katarzynę Deszcz wystąpią aktorzy częstochowskiego teatru oraz chóry chłopięce z “Gaude Mater” i Państwowej Szkoły Muzycznej.

Następnego dnia, 27 sierpnia, Filharmonia Częstochowska zaprosi na koncert, podczas którego odbiorą nagrody prezydenta miasta twórcy i mecenasi kultury. Również we wtorek obok pływalni przy ul. Dekabrystów dziewczęta i chłopcy w wieku do 14 lat rozegrają turniej unihokeja.
Na 28 zaplanowano wieczór z folklorem. Od godz. 19 na placu Biegańskiego będą występowały: chór górali pirenejskich “Chanteurs Montaniardes” i Zespół Pieśni i Tańca “Częstochowa”. Po folku na estradzie będzie królował jazz.
Wystąpi grupa Arka Skolika. Plac Biegańskiego będzie miejscem imprez rozrywkowych także w następnych dniach. W czwartek 29 sierpnia po południu odbędzie się koncert zespołu “Lovelasy”. Następnie zaprezentują się tancerze z Olimpijskiego Centrum Sportowego Tańca Towarzyskiego.
Zagrają kapele podwórkowe. O 20.30 w kościele Najświętszego Imienia Maryi w koncercie “Chorały” wystąpią Kwartet Smyczkowy “Viola” i zespół “KaPeLa”. W auli WSP przy al. Armii Krajowej rozegrane zostaną Igrzyska Sportowe Niesłyszących.

W ostatnim dniu obchodów święta miasta, 30 sierpnia w Muzeum Częstochowskim zostanie zaprezentowany pierwszy tom monografii naszego grodu. Z myślą głównie o dzieciach przygotowano spektakl “Nowe szaty króla” w wykonaniu Teatru Mobile z Krakowa. O 21 zagra grupa “Szwagier Kolaska” oczywiście ze swym liderem, częstochowianinem Muńkiem Staszczykiem.

Autor artykułu: (JS)

Emisja filmu o Radzionkowie przewidziana jest na 22 sierpnia

Wednesday, July 24th, 2002

Miasto Radzionków zaprezentuje się w programie Regionalnej “Trójki” w ramach cyklu “Telewizyjna Jeden. Weekend w…”. Film zostanie zrealizowany dzięki współpracy Telewizji Regionalnej Katowice oraz Urzędu Miejskiego w Radzionkowie.

- Telewizja zwróciła się do nas z informacją, że pracuje nad cyklem, w którym ukazuje miasta, które chcą się pokazać. Uznaliśmy, że jest to oferta dla nas – mówi Gustaw Jochlik, burmistrz Radzionkowa. – Uważam, że przejeżdżając przez nasze miasto, warto się zatrzymać. Można wstąpić na basen na Księżą Górę, zagrać w tenisa czy poznać ludzi, którzy wykonują nietypowe zawody, chociażby tych zajmujących się kowalstwem artystycznym. Jesteśmy przecież otwarci i dynamiczni – dodaje. W ramach cyklu “Telewizyjna Jeden. Weekend w…” prezentowane są gminy naszego regionu.

- Program gości na naszych ekranach od połowy czerwca. Przygotowania do produkcji takiego programu trwają około dwóch tygodni. Średnio dwa dni zajmuje samo kręcenie zdjęć – mówi pracownik biura reklamy i marketingu katowickiej TV. – Celem tego cyklu jest pokazanie miasta z jak najlepszej strony. Wskazanie tego, czym można się pochwalić. Odwiedzamy najbardziej atrakcyjne miejsca, gdzie można przyjemnie spędzić czas, nie pozwalające na nudę.

Autorką programu o Radzionkowie będzie Dagmara Drzazga, uznana i wielokrotnie nagradzana dziennikarka katowickiej telewizji.

- Film ma pokazać Radzionków z bliskiej odległości, jego walory turystyczne, historyczne i kulturalne. Zaprezentujemy na pewno Muzeum Chleba, obiekty sportowe i rekreacyjne, przedstawimy zespół “Mały Śląsk” -mówi Gabriel Tobor, sekretarz miasta. – Ze strony urzędu na ten cel przeznaczymy około czterech tysięcy złotych.

W ten sposób promowały się już m.in. Opole, Ustroń, Zawiercie czy Węgierska Górka. Emisję filmu o Radzionkowie planuje się na 22 sierpnia, około godz. 18.20. Film trwa około 40 minut.

Autor artykułu: SYLWIA BARWIŃSKA

W Bytomiu trzeba wymienić kanalizację, ale nie ma na to pieniędzy

Tuesday, July 23rd, 2002

Prawie metr wody, zalane piwnice, sklepy, wyrwy w jezdni, uszkodzone dachy budynków na ulicach Piłsudskiego, Chrobrego czy Matejki, wszystko to jest w Bytomiu codziennością. Z jednej strony woda spływa tu z ulicy Piekarskiej czy Żeromskiego, z drugiej – chociażby z Kwietniewskiego.

Domy przy ul. Piłsudskiego stoją więc niejako w kotlinie. Zagrożona jest również ulica Frenzla. Po gwałtownych, ulewnych deszczach, a takich ostatnio jest coraz więcej, strażacy zawsze wypompowują wodę i usuwają zlewiska w tych samych miejscach. I nadal będą to robić, bo miasta nie stać nawet na projekt nowej kanalizacji, a co dopiero na realizację inwestycji. Są wprawdzie plany, ale…

- Problem istnieje od kilkudziesięciu lat – mówi Jerzy Sikorski, naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Bytomiu. – Między ulicami Piekarską a Piłsudskiego utworzyła się niecka, spowodowana szkodami górniczymi. Kiedyś był tu spad, teraz jest załamanie terenu. Tego nie da się naprawić prostymi i tanimi środkami, a radykalna poprawa sytuacji wymaga ogromnych nakładów finansowych.
Okazuje się, że do odwadniania ulic nie można wykorzystać przepompowni sanitarnej, mieszczącej się przy ul. Piłsudskiego, bo wpuszczona do niej deszczówka zatkałaby ją całkowicie.

Gmina ma w planach przebudowę ulicy Piłsudskiego, od ul. Piekarskiej do Szkolnej, i wymianę kanalizacji. Plany te próbuje się zrealizować od trzech lat. Te rury kanalizacyjne, które służą miastu obecnie, są bowiem zbyt wąskie. Zlewiska z ulicy wprawdzie znikają, ale dopiero po pewnym czasie.

- Właściwie trzeba tu będzie “rozpruć” całą ulicę – mówi Sikorski. – A to spory wydatek.

Tymczasem gmina prowadzi dwie inne inwestycje: oczyszczalnię ścieków w Radzionkowie i kanalizację w Suchej Górze.

- Na trzecią pieniędzy nie ma. Teraz mierzymy, o ile obniżył się teren w rejonie Chrobrego i Piłsudskiego – dodaje Sikorski.

Zalewane domy nie będą na razie remontowane.

Autor artykułu: DOROTA NIEĆKO

Strzały na Czarnieckiego

Tuesday, July 23rd, 2002

Dwa razy z broni hukowej wystrzelił właściciel budynku przy ul. Czarnieckiego w Bytomiu. Jak twierdzi, nie chciał dopuścić do tego, by do środka dostali się właściciele firmy, wynajmującej od niego lokal na parterze.

Parter budynku przy Czarnieckiego 14 zajmuje siedziba firmy Holding “Doradca”. Jej właściciel twierdzi, że nie wpuszczono go do budynku.

- Zastaliśmy zamknięte drzwi. Wezwaliśmy więc policję, ale odmówiła interwencji, twierdząc, że to sprawa cywilna i nie mogą się wtrącać. Wezwaliśmy więc dzielnicowego i ochronę. Dzielnicowy miał asystować, podczas gdy ochrona pomaga nam wejść do budynku. Wtedy ten mężczyzna zaczął strzelać – twierdzi Krzysztof Forner, właściciel “Doradcy”.
Jerzy Kobiela, od którego “Doradca” wynajmuje pomieszczenia, twierdzi, że firma nie płaci mu za najem. Mówi, że już w marcu wysłał pismo do firmy informując, że wypowiada umowę najmu.

- To nieprawda. Właściciel nie odbiera pieniędzy, więc złożyliśmy je w depozycie sądowym – twierdzi Forner.

Kobiela twierdzi, iż sprawa o eksmisję firmy jest już w sądzie. Mówi też, że użył pistoletu hukowego, na który ma pozwolenie…
Czy właściciel miał prawo nie wpuścić przedstawicieli firmy do domu i czy firma miała prawo wejść tam siłą?

- Jeśli istnieje konflikt lub jeśli zachodzi podejrzenie popełnienia jakiegoś przestępstwa, to któraś ze stron powinna złożyć w tej sprawie w prokuraturze zawiadomienie o przestępstwie. Jeśli chodzi tu tylko o czynsz za wynajęte pomieszczenie, to jest to sprawa cywilna. Wówczas nie powinna się do tego wtrącać policja. Instancją, która może w tej sprawie wyrazić swoje stanowisko, jest sąd cywilny. Wszystko zależy od tego, jak była skonstruowana umowa i co z niej wynikało – powiedział “DZ” Władysław Czekaj, prokurator rejonowy w Bytomiu.

Późnym popołudniem policja potwierdziła, że właściciela budynku zatrzymano na kilka godzin do wyjaśnienia sprawy.

Autor artykułu: (ad)

Przed czy po zmianach, w “Delikatesach” na Kościuszki w kolejce stać trzeba

Tuesday, July 23rd, 2002

Delikatesy przy placu Kościuszki w Bytomiu po modernizacji czekają na klientów. Zamiast kilku stoisk, obsługiwanych przez ekspedientki, od niedzieli mamy częściową samoobsługę, dwie kasy ogólne oraz cztery przy stoiskach. Klienci jeszcze z pewną rezerwą podchodzą do zmodernizowanego sklepu.

- Niektórzy nie są zadowoleni – przyznaje Barbara Kulikowska, prezes bytomskiej “Społem”, właściciela “Delikatesów”. – Mamy nadzieję, że wkrótce ich przekonamy do zmian. Ale są i tacy, którzy właściwie… nie zauważyli, że jest inaczej.

A wszystko zaczęło się kilka miesięcy temu, kiedy do “Społem” w Bytomiu zaczęły napływać głosy, że kupowanie wędlin, sera, chleba, soków, jarzyn i owoców przy osobnych stoiskach jest dla klientów niewygodne. Poproszono więc o zdanie samych klientów. W lutym postawiono w sklepie urny, do których można było wrzucać głosy. Pytanie było jedno: czy “Delikatesy” mają funkcjonować tak, jak do tej pory, czy jako sklep samoobsługowy. Ludzie… podzielili się na dwie grupy. Jedni woleli “po staremu”, inni “po nowemu”. “Społem” miało dylemat. Znalazło więc salomonowe wyjście. Część sklepu jest samoobsługowa, a część stoisk nadal obsługują ekspedientki. A że przy okazji modernizacji wymiany wymagał stary system informatyczny, zarządzono remont.

“Po staremu” sprzedawane są obecnie m.in. pieczywo i alkohol.

- Nie oferujemy wyrobów pakowanych. To, co dzisiaj upieczemy, od razu sprzedajemy – mówi Kulikowska. – A z tym wiążą się odpowiednie wymagania sanitarne. Dlatego pozostawiliśmy to stoisko. Poza tym, nasi klienci lubią, kiedy ekspedientka im doradza.

Alkohol zawsze musi być sprzedawany na osobnych stoiskach, bo tak mówi ustawa o przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Ale w “Delikatesach” wydzielono z samoobsługi także… słodycze.

Bytomskie “Delikatesy” są liderem, jeśli chodzi o sprzedaż wyrobów ciastkarskich i pieczywa. Sprzedaje się ich tutaj nawet o 100 proc. więcej, niż w innych sklepach.

Klienci niekoniecznie cieszą się ze zmian, bo i tak trzeba stać w przynajmniej dwóch kolejkach. Jednak nadal będą robić tu zakupy, bo sklep przy placu Kościuszki właściwie nie ma w okolicy konkurencji. Najbliższe podobne placówki są na rogu ul. Dworcowej i Moniuszki oraz na Gliwickiej.

Modernizację “Społem” robiło za własne pieniądze. Kosztowała 50 tys. zł.

Na to, aby koszty się zwróciły, trzeba będzie poczekać. Urządzenia chłodnicze amortyzują się bowiem nawet 10 lat. “Społem” prowadzi obecnie remonty w sklepie przy ul. Gliwickiej, w Supersamie przy ul. Karola Miarki i w barze mlecznym przy ul. Dworcowej.

- Latem zawsze jest więcej remontów, bo jest mniejszy ruch – wyjaśnia Kulikowska.

O tym, jak zmiany przekładają się na dochody sklepu, nie można jeszcze mówić.

- Ten poniedziałek można już będzie porównać do poprzedniego – dodaje pani prezes.

Autor artykułu: DOROTA NIEĆKO

Poradzi i odradzi

Monday, July 22nd, 2002

Punkt Konsultacyjno-Doradczy został uruchomiony w Centrum Przedsiębiorczości. Działa w ramach projektu “Budowa sieci konsultacyjno-doradczej na bazie Krajowego Systemu Usług dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw”, finansowanego przez Ministerstwo Gospodarki. Jest to jeden z punktów realizowania polityki rządu wobec MSP.

- Celem projektu jest ułatwienie polskim małym i średnim przedsiębiorcom oraz osobom podejmującym działalność gospodarczą dostępu do wiedzy o zarządzaniu – tłumaczy Marek Kern, dyrektor centrum.

- W punkcie można uzyskać bezpłatne porady w zakresie administracyjno-prawnym działalności gospodarczej, informacje o teleadresowych firmach krajowych i zagranicznych, przeprowadzania podstawowych badań rynkowych w Polsce i zagranicą, a także przedstawienie rynkowej oferty finansowania zewnętrznego MSP m.in. dotacje unijne – dodaje dyrektor.

Warto podkreślić, że chorzowskie Centrum Przedsiębiorczości posiada wdrożony system zapewnienia jakości potwierdzony certyfikatem Krajowego Systemu Usług dla Małych i Średnich Przedsiębiorstw.

Autor artykułu: (jus)

Do ilu autokarów sztuka?

Monday, July 22nd, 2002

Ponad osiem godzin czekała w sobotę grupa młodzieży na autokar, który miał ją zabrać na dwutygodniowe wakacje do Grecji. Dopiero trzeci pojazd spełniał wszystkie wymagania techniczne i prawne. Przeważającą większość wśród 39 uczestników wycieczki stanowiły dzieci pracowników Elektrowni “Łagisza”, którym zakład refundował część kosztów.

Wyjazd z parkingu przed elektrownią zaplanowano na godz. 6.15. Kontrolujący autokar na prośbę rodziców będzińscy policjanci ujawnili, że tablice rejestracyjne, tabliczka znamionowa oraz dokumenty należą do innego autobusu, który kilka miesięcy temu spalił się w Niemczech.

Właściciel pojazdu, mającego przebyć trasę 1.600 km, nie miał bowiem zezwolenia na międzynarodowe przewozy i dlatego posiłkował się fałszywymi dokumentami. Autokar zamiast do Grecji pojechał na policyjny parking. Wyjazd przesunięto o cztery godziny.

- Córka wstała przed godziną piątą, a teraz nie wiadomo kiedy i czym wyjedzie – mówiła Maria Krzeczowska. – Jak można dopuszczać się takich oszustw?

- To skandal – podsumował krótko czekający na wyjazd Mateusz Woźniak.
Organizator wycieczki, podstawił drugi autokar. Młodzież zajęła w nim miejsca, pojechała na badania techniczne i… szybko wróciła pod elektrownię. W autobusie stwierdzono awarię układu hamulcowego i zły stan ogumienia.

- Od lat korzystamy z usług tego biura i nigdy nie mieliśmy żadnych problemów – mówi Anna Miozga z Elektrowni “Łagisza”. – Kilka dni temu pierwsza grupa młodzieży bez kłopotów wyjechała do Grecji.

Wyjazd przesunięto na godz. 14.30. Trzeci autokar dotarł do Będzina z Żor.

- Gwarantuję, że pojazd jest sprawny. W piątek przeszedł przegląd. Wypoczęta jest także trójka kierowców – uspokajał Krzysztof Wyleciał, prezes żorskiej firmy przewozowej. – Ostatnio coraz częściej zdarzają się telefony z biur turystycznych potrzebujących transportu, najlepiej od razu, za godzinę.

- Autokar ma wszystkie dokumenty w porządku – potwierdzał sierżant sztabowy Waldemar Zięba z będzińskiej “drogówki”. – Ostatnie nasze wzmożone kontrole często kończą się wykryciem różnych usterek.
Z autobusami w złym stanie technicznym mają problemy wszystkie zagłębiowskie komendy.

W sobotę dąbrowscy stróże prawa skontrolowali sześć autokarów, ujawniając w jednym z nich nieprawidłowo działający układ kierowniczy, brak płynu w spryskiwaczach, brak młotków awaryjnych, niesprawne światła do jazdy dziennej. Pojazdu nie dopuszczono do jazdy (zatrzymano dowód rejestracyjny), a miały nim podróżować dzieci na kolonie do Łeby.

Autor artykułu: WOJCIECH W. WACŁAWEK

Oskarżona i aresztowana

Monday, July 22nd, 2002

Chorzowska prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia i wniosek o tymczasowe aresztowanie 49-letniej Mirosławy G., która przed kilkoma dniami pchnęła nożem swego 26-letniego syna Sebastiana. Do awantury rodzinnej, która o mało nie zakończyła się tragedią, doszło przy ul. Mielęckiego w Chorzowie w ubiegły wtorek późnym popołudniem.

Kobieta miała we krwi 1,5 promila alkoholu i policjanci musieli dość długo odkładać jej przesłuchanie. Czyn kobiety prokurator zinterpretował w czwartek jako usiłowanie zabójstwa. W prokuraturze poinformowano nas, że oskarżona przyznała się do winy. Przesłuchiwano ją już także w sądzie, który przychylił się do wniosku prokuratury i wydał postanowienie o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące oskarżonej.

Przypomnijmy, że poszkodowany syn kobiety trafił z raną klatki piersiowej do Górnośląskiego Ośrodka Kardiologii w Katowicach Ochojcu. Jak nas poinformowano, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Autor artykułu: (a.mad)

Co z kinami?

Friday, July 19th, 2002

Niedawno zostały zamknięte kina Apollo i Rialto. – Likwidacji można się było spodziewać. Było coraz mniejsze zainteresowanie seansami – mówi były pracownik Arkadiusz Maruszczak. Co się stanie teraz z pomieszczeniami po kinach?

Teren, na którym znajdowało się Bielskie Centrum Kinowe, w skład którego wchodziły Apollo i Rialto należy do Spółdzielni Mieszkaniowej Strzecha, a budynek jest własnością Spółdzielni Śródmiejskiej. Według Grzegorza Kowalewskiego ze Strzechy, pertraktacje dotyczące własności terenu trwają. Zgodnie z tym co mówi, na gruncie spółdzielni nie zależy, chodzi jedynie o uregulowanie spraw administracyjnych. Natomiast Krystyna Rasińska, zastępca prezesa ds. technicznych Śródmiejskiej mówi: – Teren jest już nasz, nie wiadomo jeszcze za ile, ale to zostało postanowione.

Co będzie kiedy spółdzielnia go dostanie? – Na razie czekamy na reakcję inwestorów. Ogłoszenia o wynajmie pomieszczeń pojawiły się już jakiś czas temu. Jak na razie propozycja na zagospodarowanie była jedna – restauracja. Czy pomysł zostanie zaakceptowany, nie wiadomo. Podejmując jakąkolwiek decyzję musimy pamiętać o lokatorach, którzy tam mieszkają – dodaje Rasińska .

Autor artykułu: (KM)